Meble.com.pl - komfort na miarę

Mariusz Wdowiak. Fot. archiwum

Ciekawość to pierwszy stopień do... mebla

  • Autor: Urszula Koronczewska
  • 27 gru 2013 18:01

Rozmowa z Mariuszem Wdowiakiem, projektantem mebli artystycznych.

Co zdecydowało, że został Pan projektantem mebli?

Jeśli liczy Pani na historię o nagłym natchnieniu, to raczej zawiodę. Decyzja przyszła dość naturalnie i była spowodowana głównie brakiem dużych i interesujących wyzwań z zakresu architektury wnętrz. Projektowanie mebli miało mi pozwolić poświęcić się pasjom, jakimi są rzeźba i malarstwo oraz zapewnić pewien komfort finansowy. Oprócz tego dość przyziemnego aspektu jest oczywiście jeszcze i ten twórczy. Mam słabość do małych form rzeźbiarskich. Projektowanie mebli pozwala mi na właściwie nieograniczoną swobodę twórczą – nie muszę chodzić na żadne kompromisy. Projektując meble nie mam do czynienia z inwestorami, z którym trzeba prowadzić dość żałosne i często upokarzające negocjacje na temat pieniędzy. Jako projektant mebli jestem poza tymi utarczkami. W pełni i swobodnie realizuję wyłącznie własne wizje.

Rozumiem, że – mówiąc o utarczkach z inwestorami – ma Pan tutaj na myśli wnętrza prywatnych mieszkań. A jakie są Pana doświadczeniach jako architekta wnętrz klubowych?

Lubię wyzwania. Jednak łatwość w kreowaniu przestrzeni i podejmowaniu decyzji przychodzi wraz z doświadczeniem. Po 15 latach w zawodzie mogę z pełną świadomością i odpowiedzialnością stwierdzić, że znam się na rzeczy i wiem, co robię. Miałem to szczęście, że udało mi się wziąć spory udział w tworzeniu środowiska klubowego Krakowa i kilku innych miast na południu kraju. Zacząłem się specjalizować w projektowaniu wnętrz klubowych – od koncepcji zaczynając, przez wykonawstwo, na realizacji kończąc. Pełne zaangażowanie w pracę nad projektem sprawia, że ludzie ufają pomysłom twórcy i dają wolną rękę. To doskonała i satysfakcjonująca praca, pełna rozmachu i dająca szerokie możliwości. Duży metraż i bardzo różnorodna przestrzeń zawsze są wyzwaniem. Bardzo odpowiada mi tego typu złożona działalność.

To chyba doskonałe połączenie – architekt wnętrz i projektant mebli?

Połączenie, o którym Pani mówi, rzeczywiście ma znaczenie i w moim przypadku jedno właściwie zawsze szło w parze z drugim. Wnętrze zwykle zakładało kilkadziesiąt projektów mebli, które musiały tworzyć z przestrzenią spójną całość. To natomiast pozwala budować klimat, który w przypadku klubów ma przecież zasadnicze znaczenie.
Oczywiście są i trudności. Polski rynek jest rynkiem ciągle „raczkującym” jeśli chodzi o docenienie wagi wzornictwa. -Klasa ludzi, dla których estetyka ma znaczenie, dopiero się kształtuje. Trzeba było przejść – i nadal się przechodzi – przez etap „disco polo” oraz subkulturę snobistycznego środowiska, w którym liczą się przede wszystkim pieniądze.

W czym czuje się Pan najlepiej – w projektowaniu mebli czy wnętrz?

To zupełnie dwie różne formy pracy, które okazały się doskonale koegzystować. Ja widzę meble jako część większej całości, wnętrza. Świetnie, jeśli mogę robić i jedno, i drugie. Jeśli chodzi o meble, bawię się autorską technologią. Efekt nigdy nie jest do końca przewidywalny. Najprzyjemniejszy moment to ten, kiedy włącza się światło i ukazuje się powstała struktura obiektu. Po tylu latach nadal tak samo cieszy mnie i zaskakuje końcowa realizacja. To ogromna satysfakcja. Projektowanie wnętrz sprawia mi natomiast przyjemność, gdy jest dużym wyzwaniem. Ogromne znaczenie ma tu współpraca z rozumnym inwestorem.


WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ

POPULARNE


NEWSLETTER MEBLE.COM.PL

Najciekawsze artykuły z serwisu Meble.com.pl codziennie w Twojej skrzynce

WNĘTRZA