Meble.com.pl - komfort na miarę

Ewa Sendecka z lampką "Antek" Fot. Archiwum projektantów

Dobry projektant jest przede wszystkim dobrym obserwatorem

  • Autor: Piotr Sawczuk
  • 01 lip 2014 08:51 (aktualizacja: 11 lip 2014 08:27)

“Otoprojekt” – tworzą Ewa Sendecka oraz Michał Tabor. Jako zespół projektowy, tworzą obiekty wpisujące się w otoczenie człowieka i wchodzące z nim w interakcję. Ich bogate doświadczenie zawodowe, zdobywane w kraju i za granicą pozwala na kreowanie projektów o innowacyjnych rozwiązaniach.

Podkreśla Pani, że stara się, by wykonywana praca nigdy nie była tylko obowiązkiem, ale dawała dużo przyjemności, zabawy, satysfakcji. Czy pamięta Pani jak wszystko przeistaczało się z zabawy, dzieciństwa, właśnie w dorosłe, zawodowe życie?

Ewa: Rysowałam od zawsze i wszędzie, gdzie to było możliwe. Malowanie, rysowanie i wszelkie prace manualne od dzieciństwa pochłaniały mnie bardziej niż cokolwiek innego. A wszystkie zeszyty szkolne porysowane od ostatniej strony przestały już w pewnym momencie drażnić nawet rodziców. Pamiętam, że próbowali mnie zachęcić do wielu innych zajęć jak np. muzyka. Babcia miała wykształcenie muzyczne i zawsze, kiedy ją odwiedzałam, starała się mnie zainteresować grą na pianinie. Niestety największa pasja zwyciężyła i rodzice wysłali mnie na regularne zajęcia do domu kultury. Potem nastąpił czas wyboru liceum i jednak pragmatycznie rodzice przekonali mnie do ogólniaka. Wybrałam profil matematyczno-angielski. Pasję odłożyłam na drugi plan, ale pod koniec liceum zapisałam się ponownie na zajęcia z rysunku. Na nich właśnie dowiedziałam się o kierunku „wzornictwo” – łączącym umiejętności techniczne i matematyczne z plastycznymi. Jednak rodzice w końcu przekonali mnie do kierunków technicznych i zaczęłam studia na Elektronice i Telekomunikacji. Co prawda pokrywało się to z moimi zainteresowaniami, ale tylko częściowo, więc stwierdziłam, że jednak spróbuję dostać się na wzornictwo. I udało się.

A jak to wyglądało w Pana przypadku?

Michał: W szkole podstawowej rysowałem bardzo dużo. Tematyką było wszystko, co mnie aktualnie interesowało, a wewnętrzne okładki zeszytów były pokreślone tak, że czasami brakowało miejsca, żeby coś dodać. Trudno jednak to uznać za rysunki związane z projektowaniem. Dopiero w szkole średniej (Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych) zacząłem naprawdę projektować. Pierwszym projektem z prawdziwego zdarzenia była moja gitara basowa. Słuchało się takich wykonawców jak Venom, czy Motorhead i też się chciało coś tworzyć. Mam ją do dnia dzisiejszego.

“Projektujemy ergonomicznie, na miarę człowieka, zgodnie z jego zapotrzebowaniem” – podkreślacie. Co Was inspiruje?

E. i M.: Inspiracje właściwie można czerpać zewsząd. Brzmi to dość ogólnikowo, ale naprawdę tak jest. Dobry projektant jest chyba przede wszystkim dobrym obserwatorem. Każdy przedmiot, który kreujemy jest wymyślany dla ludzi, dlatego też trzeba bardzo uważnie obserwować człowieka wchodzącego w interakcję z obiektem. Dzięki temu można zauważyć, czego tak naprawdę potrzebuje, co zostało źle zaprojektowane, jakiego produktu jeszcze brakuje na rynku.

Nie obawiacie się nowych technologii i innowacji. Jaki jest Państwa największy sukces związany z projektowaniem mebli ?

E. i M.: To mebel dość nietypowy. Jakiś czas temu zaproponowano nam przeprojektowanie szpitalnego wózka oddziałowego. Jest to zagadnienie wymagające sporej wiedzy na temat zasad panujących w szpitalu, wielu norm i obostrzeń, o których trzeba pamiętać. Nie wolno też zapominać o stałej współpracy z osobami, które tego mebla będą w przyszłości używać. Produkt ten uważamy za nasz spory sukces, ponieważ przede wszystkim ułatwia człowiekowi funkcjonowanie i poprawia komfort jego życia. Odpowiada na bardzo konkretne ludzkie zapotrzebowanie czyli pojawia się tam, gdzie wzornictwo i ergonomiczne myślenie są najbardziej potrzebne.


WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ

POPULARNE


NEWSLETTER MEBLE.COM.PL

Najciekawsze artykuły z serwisu Meble.com.pl codziennie w Twojej skrzynce

WNĘTRZA